Wybaczcie, trochę mnie poniosło. Jakoś nie mogę przywyknąć do internetowego histerycznego hurra-uwielbienia każdego znanego, któremu przydarzy się umrzeć, bez względu na to, czy się cokolwiek z nim miało do czynienia, czy nie, ale mieć wypada; tak już jest i nic na to nie poradzimy. I moje uwagi nie były wycelowane w Ciebie, Kekkai, przepraszam, jeśli Cię uraziłem.