Można "uwolnić" album nawet po audycji dla prasy. Wystarczy potajemnie włączyć dyktafon

No chyba że zaproszonych ludzi będą przeszukiwać

Jakoś oczywiście mizerna, ale niecierpliwcy zostaną usatysfakcjonowani, a wokół albumu będzie narastać wrzawa.
Poza tym płyta na pewno jest już w tłoczni. Jeśli jest w tłoczni, to mamy niemałą grupę ludzi - zwykłych pracowników, np. pakowaczy - którzy mogą płytę uwolnić. Choć najczęściej jednak wypuszczają je redaktorzy, więc wyciek może się przesunąć.
Poza tym co to za pomysł urządzać takie imprezy dla wybranych na cztery miesiące przed premierą. Przecież to sadyzm. A potem się będą dziwić, że albumy wyciekają. Jest popyt - jest podaż, proste. Nie wiem czy podobnie nie było z najnowszym albumem TMV. Jak ostatnio sprawdzałem, to premiera była wyznaczona na marzec. A tu nagle wylądowała na półkach końcem stycznia, bo album wyciekł do internetu (choć oczywiście moje dane na temat premiery mogły być wyssane z palce). W tym przypadku mogłoby być podobnie - gdyby album wyciekł teraz, to premiera na pewno zostałaby przyspieszona i widzielibyśmy go na półkach już za dwa tygodnie.