Zauważyliście, że ten facet pod drzewem sięga ręką by zerwać z drzewa Mendeza, czyli jedyną osobę poza Mikaelem, która w tym zespole pamięta czasy GR? Czyżby Mikael wychodził z założenia, że muzycy szybko się zużywają i trzeba ich często zmieniać?

A może przy najbliższej okazji wszechmocny Akerfeldt otrząśnie tę jabłonkę z niepotrzebnych kokosów?

Ktoś na facebooku zasugerował, że te czaszki pod drzewem, to czaszki byłych członków zespołu. Aż samo się nasuwa, że ta okładka to niesmaczny żart, ale szczerze mówiąc bardzo wątpię. To nie jest poczucie humoru Mikaela. To co widzimy jest w jakiś upiorny sposób w jego stylu i zupełnie na poważnie.
Jeśli ta płyta będzie miała coś wspólnego z death metalem, to przynajmniej będzie można powiedzieć, że takiej okładki death metal jeszcze nie miał

Edit:
Ma ktoś pomysł czym może być to blade coś na drzewie zawieszone nad głową Akerfeldta?
I poza tym - siódma w kolejce nie licząc dziecka - czyżby to stara znajoma Melinda?
I jeszcze: ja się naprawdę nie zdziwię, jakby to był jeden wielki oldschool, przecież ta okładka to jeden wielki powrót do źródeł. To co nowe, współczesne - płonie. W tle - zostawione daleko. Kolejka ustawia się do drzewa, drzewa od którego wszystko się zaczyna. W roli jabłek - bardzo skromnie Akerfeld i spółka. Nic dobrego nie wróży fakt, że drzewo rośnie na jakiejś pustyni, a jego korzenie sięgają dna piekieł i samego diabła. Dlaczego o dwóch twarzach - tutaj nie mam pomysłu. A czaszki pod drzewem - dobre złego początki, Mikaelojabłka mogą się okazać zabójcze jak hiszpańskie ogórki...